czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 1

-Mamo przestań pakować mi te ciuchy!-powiedziałam już nieźle wkurzona nie ja tego nie powiedziałam ja zaczęłam na nią krzyczeć.- Teraz sobie przypomniałaś że masz córkę. Jesteś straszną hipokrytką.-znów jej powiedziałam i zaczęłam z powrotem wkładać ciuchy do szafy.
-Hana jak ty się do mnie odzywasz! Jestem twoją matką. Powinnaś być nam wdzięczna że dzięki nam będziesz mieć zapewnioną przyszłość! Skoro nie chcesz żebym cię spakowała sama się spakuj przyjdę do ciebie za godzinę i lepiej żebyś spakowała tą cholerną walizkę.-powiedziała i wyszła trzaskając drzwiami od mojego pokoju. Ja pierdole wielka mamusia się znalazła. Myślałam że chociaż trochę moi rodzice mnie kochają jednak myliłam się. Tak jak ich wtedy kochałam tak ich nienawidzę. Gdybym mogła wyprowadziłabym się stąd jak najszybciej ale nie mogę. Nie mam dokąd bo do Lucy się nie wyprowadzę jej rodzice i moi się znają więc to nie ma sensu. Nie poza tym kasy, pracy też nie znajdę ale nie chcę wychodzić za mąż w wieku 19 lat jestem jeszcze młoda. Może zacznę od początku. Kiedyś siedziałam sobie przed telewizorem było chyba przed 23 kiedy do domu wrócili moi rodzice i powiedzieli że muszą ze mną porozmawiać. Poszliśmy do gabinetu mojego ojca. I wtedy oznajmili mi moi kochani rodzice (czujecie ten sarkazm?) że za miesiąc wychodzę za mąż za Zayna Malika. Znam go z paru imprez na które musiała iść z moimi rodzicami albo kiedy to oni urządzali jakieś imprezy firmowe. Jego rodzice i moi dobrze się znali, razem prowadzili interesy, chyba nawet byli przyjaciółmi. Zayn był młody, przystojny ale co z tego skoro ja go prawie w ogóle nie znam. Moja matka i mama Zayna mają urządzić ślub i wesele a my przez ten czas mamy się lepiej poznać. Ja nadal nie mogę w to uwierzyć może nie będzie tak źle. A jak będzie to odejdę. W ogóle muszę się do niego wyprowadzić. Ja mieszkam w Nowym Yorku a on w Londynie. Parę razy tam byłam, ale i tak nie znam tego miasta. Może mój mąż będzie mi poświęcał trochę swojej uwagi nie to co moi starzy. Jutro muszę już lecieć do Londynu a za dwa tygodnie będzie wesele. Rozmawiałam z Lucy i ona przyjedzie do mnie tydzień przed ślubem więc może nie będzie tak źle. Kiedy skończyłam pakować rzeczy do walizki, usiadłam na łóżku i gapiłam się tępo w ścianę. Po 10 minutach przyszłam moja matka.
-O widzę że mnie posłuchałaś to super. Za pół godziny będzie kolacja.-powiedziała.
-Ja nie będę jej jadła.-powiedziałam a ona wzruszyła rękami i wyszła z mojego pokoju. Postanowiłam zadzwonić do Lucy, wzięłam komórkę i zadzwoniłam. Po dwóch sygnałach odebrała.
-No hej co tam?-zapytała.
-A jak myślisz?-powiedziałam.
-No wyobrażam sobie.-powiedziała.
-Jesteś zajęta?-spytałam.
-Nie siedzę przed telewizorem i się nudzę a co?-spytała.
-To może pójdziemy na jakąś imprezę się zabawić?-zapytałam z nadzieją.
-No pewnie to przyjechać po ciebie?-zapytała.
-Nie.-zaprzeczyłam.- Ja przyjadę do ciebie za jakąś godzinę pasuje?-zadałam pytanie.
-Ok to do zobaczenia.-powiedziała a ja się rozłączyłam. Wstałam z łóżka i poszłam do garderoby po jakieś ciuchy. Wzięłam obcisłe jeansy i czerwono czarną koszule w kratę. Z tymi ciuchami poszłam pod prysznic. Kiedy skończyłam ubrałam się, zrobiłam makijaż, ubrałam buty na wysokim koturnie, wzięłam torebkę włożyłam do niej potrzebne ciuchy i zeszłam na dół ubierając przy okazji kurtkę.
-A ty gdzie się wybierasz?-spytała mnie mama kiedy zeszłam ze schodów na dół.
-Wychodzę i nie wiem kiedy wrócę.-odpowiedziałam.
-Przecież jutro wyjeżdżasz nie możesz iść na imprezę.-powiedziała.
-A właśnie że mogę i zejdź mi z drogi.-powiedziałam omijając ją i wyszłam z domu trzaskając drzwiami. Wsiadłam do swojego auta i odjechałam z piskiem opon. Po 10 minutach byłam pod domem Lucy. Kiedy wsiadłam od razu odjechałyśmy.
-Ej zwolnij trochę.-powiedziała Lucy.
-Nic się nie stanie jadę tak szybko  bo moja matka mnie wkurzyła.-powiedziałam.
-Co się stało?-zapytała.
-Miała do mnie jakieś wąty że idę na imprezę.-chwile jeszcze gadałyśmy aż byłyśmy pod klubem. Wysiadłyśmy i po chwili byłyśmy już w klubem. Piłyśmy właściwie ja piłam bo Lucy poszła tańczyć. Ja nie miałam ochoty, przyszłam tu żeby wkurzyć moją matkę i żeby trochę odciąć się od rzeczywistości. Kiedy spojrzałam na zegarek było po 2 a ka byłam już nieźle pijana. Nie chciało mi się czekać na Lucy, ale jak spojrzałam na telefon zobaczyłam że mam od niej wiadomość. Napisała że poszła już do domu bo źle się czuła i że mnie przeprasza. Wzięłam swoje rzeczy i wyszłam z klubu. Było zimno więc założyłam swoją kurtkę i trochę chwiejącym krokiem poszłam do auta. Wiele razy prowadziłam po pijaku in nic się nie stało. Byłam nawet bardziej pijana i jechałam więc postanowiłam wrócić swoim autem a nie taksówką. Po 30 minutach byłam pod domem. Wysiadłam z auta i chwiejąc się weszłam do domu. Kiedy ściągałam buty narobiłam trochę hałasu ale nie interesowało mnie to. Parę razy potykałam się na schodach. Dziwiłam się że moja matka jeszcze na mnie nie naskoczyła pewnie nawet jej w domu nie było. Nie chciało mi się przebierać więc poszłam spać w tych ciuchach które miałam na sobie.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna