Rozdział 1
-Mamo
przestań pakować mi te ciuchy!-powiedziałam już nieźle wkurzona nie ja tego nie
powiedziałam ja zaczęłam na nią krzyczeć.- Teraz sobie przypomniałaś że masz
córkę. Jesteś straszną hipokrytką.-znów jej powiedziałam i zaczęłam z powrotem
wkładać ciuchy do szafy.
-Hana
jak ty się do mnie odzywasz! Jestem twoją matką. Powinnaś być nam wdzięczna że
dzięki nam będziesz mieć zapewnioną przyszłość! Skoro nie chcesz żebym cię
spakowała sama się spakuj przyjdę do ciebie za godzinę i lepiej żebyś spakowała
tą cholerną walizkę.-powiedziała i wyszła trzaskając drzwiami od mojego pokoju.
Ja pierdole wielka mamusia się znalazła. Myślałam że chociaż trochę moi rodzice
mnie kochają jednak myliłam się. Tak jak ich wtedy kochałam tak ich nienawidzę.
Gdybym mogła wyprowadziłabym się stąd jak najszybciej ale nie mogę. Nie mam
dokąd bo do Lucy się nie wyprowadzę jej rodzice i moi się znają więc to nie ma
sensu. Nie poza tym kasy, pracy też nie znajdę ale nie chcę wychodzić za mąż w
wieku 19 lat jestem jeszcze młoda. Może zacznę od początku. Kiedyś siedziałam
sobie przed telewizorem było chyba przed 23 kiedy do domu wrócili moi rodzice i
powiedzieli że muszą ze mną porozmawiać. Poszliśmy do gabinetu mojego ojca. I
wtedy oznajmili mi moi kochani rodzice (czujecie ten sarkazm?) że za miesiąc
wychodzę za mąż za Zayna Malika. Znam go z paru imprez na które musiała iść z
moimi rodzicami albo kiedy to oni urządzali jakieś imprezy firmowe. Jego
rodzice i moi dobrze się znali, razem prowadzili interesy, chyba nawet byli
przyjaciółmi. Zayn był młody, przystojny ale co z tego skoro ja go prawie w
ogóle nie znam. Moja matka i mama Zayna mają urządzić ślub i wesele a my przez
ten czas mamy się lepiej poznać. Ja nadal nie mogę w to uwierzyć może nie
będzie tak źle. A jak będzie to odejdę. W ogóle muszę się do niego wyprowadzić.
Ja mieszkam w Nowym Yorku a on w Londynie. Parę razy tam byłam, ale i tak nie
znam tego miasta. Może mój mąż będzie mi poświęcał trochę swojej uwagi nie to
co moi starzy. Jutro muszę już lecieć do Londynu a za dwa tygodnie będzie
wesele. Rozmawiałam z Lucy i ona przyjedzie do mnie tydzień przed ślubem więc
może nie będzie tak źle. Kiedy skończyłam pakować rzeczy do walizki, usiadłam
na łóżku i gapiłam się tępo w ścianę. Po 10 minutach przyszłam moja matka.
-O widzę
że mnie posłuchałaś to super. Za pół godziny będzie kolacja.-powiedziała.
-Ja nie będę
jej jadła.-powiedziałam a ona wzruszyła rękami i wyszła z mojego pokoju.
Postanowiłam zadzwonić do Lucy, wzięłam komórkę i zadzwoniłam. Po dwóch
sygnałach odebrała.
-No hej
co tam?-zapytała.
-A jak myślisz?-powiedziałam.
-No
wyobrażam sobie.-powiedziała.
-Jesteś
zajęta?-spytałam.
-Nie
siedzę przed telewizorem i się nudzę a co?-spytała.
-To może
pójdziemy na jakąś imprezę się zabawić?-zapytałam z nadzieją.
-No
pewnie to przyjechać po ciebie?-zapytała.
-Nie.-zaprzeczyłam.-
Ja przyjadę do ciebie za jakąś godzinę pasuje?-zadałam pytanie.
-Ok to
do zobaczenia.-powiedziała a ja się rozłączyłam. Wstałam z łóżka i poszłam do
garderoby po jakieś ciuchy. Wzięłam obcisłe jeansy i czerwono czarną koszule w
kratę. Z tymi ciuchami poszłam pod prysznic. Kiedy skończyłam ubrałam się,
zrobiłam makijaż, ubrałam buty na wysokim koturnie, wzięłam torebkę włożyłam do
niej potrzebne ciuchy i zeszłam na dół ubierając przy okazji kurtkę.
-A ty
gdzie się wybierasz?-spytała mnie mama kiedy zeszłam ze schodów na dół.
-Wychodzę
i nie wiem kiedy wrócę.-odpowiedziałam.
-Przecież
jutro wyjeżdżasz nie możesz iść na imprezę.-powiedziała.
-A
właśnie że mogę i zejdź mi z drogi.-powiedziałam omijając ją i wyszłam z domu
trzaskając drzwiami. Wsiadłam do swojego auta i odjechałam z piskiem opon. Po
10 minutach byłam pod domem Lucy. Kiedy wsiadłam od razu odjechałyśmy.
-Ej
zwolnij trochę.-powiedziała Lucy.
-Nic się
nie stanie jadę tak szybko bo moja matka
mnie wkurzyła.-powiedziałam.
-Co się stało?-zapytała.
-Miała
do mnie jakieś wąty że idę na imprezę.-chwile jeszcze gadałyśmy aż byłyśmy pod
klubem. Wysiadłyśmy i po chwili byłyśmy już w klubem. Piłyśmy właściwie ja
piłam bo Lucy poszła tańczyć. Ja nie miałam ochoty, przyszłam tu żeby wkurzyć
moją matkę i żeby trochę odciąć się od rzeczywistości. Kiedy spojrzałam na
zegarek było po 2 a ka byłam już nieźle pijana. Nie chciało mi się czekać na
Lucy, ale jak spojrzałam na telefon zobaczyłam że mam od niej wiadomość.
Napisała że poszła już do domu bo źle się czuła i że mnie przeprasza. Wzięłam
swoje rzeczy i wyszłam z klubu. Było zimno więc założyłam swoją kurtkę i trochę
chwiejącym krokiem poszłam do auta. Wiele razy prowadziłam po pijaku in nic się
nie stało. Byłam nawet bardziej pijana i jechałam więc postanowiłam wrócić
swoim autem a nie taksówką. Po 30 minutach byłam pod domem. Wysiadłam z auta i
chwiejąc się weszłam do domu. Kiedy ściągałam buty narobiłam trochę hałasu ale
nie interesowało mnie to. Parę razy potykałam się na schodach. Dziwiłam się że
moja matka jeszcze na mnie nie naskoczyła pewnie nawet jej w domu nie było. Nie
chciało mi się przebierać więc poszłam spać w tych ciuchach które miałam na
sobie.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna