czwartek, 19 czerwca 2014

Rozdział 4

Obudziłam się i pierwsze co zobaczyłam po otworzeniu oczów to Zayna, który miał słodką minę jak dziecko. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic, kiedy skończyłam owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć sobie włosy. Gdy włosy były suche szybko je uczesałam i poszłam po jakieś ciuchy. Ubrałam bluzkę na ramiączkach, shorty z wysokim stanem i szare trampki. Kiedy wróciłam do sypialni Zayna nie było. Pewnie szykuje się do pracy. Zeszłam na dół do kuchni gdzie spotkałam tą panią nadal nie wiem jak ma na imię.
-Co pani życzy sobie na śniadanie?-zapytała mnie gdy weszłam do kuchni.
-Nic, albo szklankę soku.-powiedziałam z uśmiechem.-Tak właściwie chciałam panią przeprosić za swoje wczorajsze zachowanie, nie byłam zbyt miła. Przepraszam.-powiedziałam kiedy podała min szklankę soku.
-Oj nic się nie stało dziecko.-powiedziała ale po chwili przyłożyła rękę do ust a ja się zaśmiałam.-Przepraszam nie powinnam tak mówić do pani.-szybko powiedziała. Może lepiej żeby mówiła mi po imieniu a nie ciągle pani i pani.
-Nic się nie stało. Poza tym niech mówi mi pani po imieniu jest pani  starsza i w ogóle.-powiedziałam z uśmiechem.
-No dobrze.-powiedziała i też się uśmiechnęła.
-Długo pani tu pracuję?-spytałam po chwili jedząc przy okazji jabłko. No co leżało to sobie wzięłam.
-Tak bardzo to znaczy najpierw pracowałam w domu rodziców Zayna i byłam jego niańka ale również sprzątałam i gotowałam a później Zayn prosił mnie żebym tutaj pracowała i czasem dotrzymywała mu towarzystwa.-mówiła a ja kiwałam głową. Zayn jest bardzo związany z tą kobietą. Ja też byłam ze swoją niańką kochałam ją jak własną matkę.
-Ma pani dzieci?-zapytałam z ciekawości.
-Nie nie mam ale mam męża, który też tu pracuję.-powiedziała.
-Ale wczoraj mówiła pani że tylko pani tu pracuję.-powiedziałam.
-Tak bo ja jestem tu codziennie a mój mąż przychodzi dwa trzy razy w tygodniu. Pracuję jako ogrodnik dlatego.
-A no to już rozumiem.-powiedziałam.
-A co byś chciała na obiad dziecko?-spytała.
-Nie wiem chyba nic zjem na mieście bo idę na zakupy.-powiedziałam.
-Jesteś taka jak Zayn.-powiedziała kręcąc głową.
-Dlaczego?-spytałam.
-Bo on też zawsze się wykręca i rzadko kiedy je w domu obiad.-powiedziała.
-To teraz to zmieni.-powiedziałam.
-Co zmienię hm?-powiedział Zayn dając mi przy okazji buziaka w policzek.
-No chyba będziesz jadł obiad w domu nie?-zapytałam odwracając się do niego przodem.
-No będę się starał.-powiedział z uśmiechem.-Zrobisz mi tosty Mary?-zapytał Zayn robiąc jakąś śmieszną minę.
-Tak zaraz ci zrobię Zayn.-powiedziała i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Nie ja dziękuje nie jestem głodna.-powiedziałam.
-A co już jadłaś śniadanie?-zapytał Zayn.
-Tak zjadłam.-powiedziałam.
-Czemu kłamiesz?-spytał.
-Nie kłamię, jadłam jabłko i piłam sok.-powiedziałam a on pokiwał głową. Po chwili Zayn jadł już swoje śniadanie, Mary poszła sprzątać dom, a ja tym razem jadłam pomarańcze.
-Jedziesz do pracy?-spytałam a on przytaknął.-Na długo?-znów zadałam pytanie.
-Nie wiem to zależy ile będę miał spotkań i ile dokumentów do przejrzenia i podpisania.-powiedział.
-Mogę jechać z tobą?-spytałam.
-Po co? Będziesz się nudzić.-powiedział.
-Nie, nie będę tam nie a tu pewnie tak.-powiedziałam.
-Nie wiem.-powiedział.
-Oj no proszę, będę ci pomagać.-powiedziałam siadając Zaynowi na kolanach.
-No ok, zbieraj się.-powiedział śmiejąc się ze mnie.
-Zaczekaj chwile.-powiedziałam i poszłam na górę. Wzięłam czarną torebkę włożyłam telefon, portfel, kosmetyki i takie różne bzdety nie wiem po co i wzięłam aparat, bo będę zwiedzać miasto. Zeszłam na dół a Zayn już czekał.
-Może jechać.-powiedziałam z uśmiechem. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta, tak w ogóle dużo ma tych samochodów.
-Masz fajne auta.-powiedziałam kiedy już jechaliśmy.
-No wiem, a ty umiesz oprowadzić?-zapytał.
-Ja? No pewnie i to nawet po pijaku.-powiedziałam i zaśmiałam się bo to śmiesznie wyszło.
-Jak będziesz chciała to pojedziemy do mojego kumpla i wybierzesz sobie jakieś auto.-powiedział a ja się tylko uśmiechnęłam w jego stronę.
-O której zazwyczaj kończysz pracę?-zapytałam.
-Wiesz kończę kiedy chcę bo jestem szefem ale zazwyczaj do 16.-powiedział a ja tylko pokiwałam głową.
-Mogłeś wziąć sobie dzisiaj wolne.-powiedziałam na głos.
-Czemu?-zapytał.
-Poszlibyśmy na miasto, pozwiedzać i w ogóle.-powiedziałam.-Ale i tak nawet jak nie będziesz mógł to pójdę sama, wzięłam nawet aparat.-powiedziałam.
-No skoro tak bardzo chcesz to pójdziemy pozwiedzać miasto.-powiedział parkując auta na parkingu jego firmy. Strasznie duży ten budynek. Nie czekając na nic wysiadłam z auta i czekałam na Zayna. Po chwili złączył nasze dłonie i poszliśmy w stronę wejścia. Wszyscy się na nas patrzyli ale ja miałam to gdzieś. Weszliśmy do windy, która po chwili była już na samej górze. Wyszliśmy z niej i podeszliśmy do biurka jego sekretarki. Wyglądała na 35 lat.
-Hej Alice.-powiedział Zayn a kobieta od razu wstała kiedy mnie zobaczyła.
-Dzień dobry.-powiedziała z uśmiechem patrząc na mnie, puściłam rękę Zayna i wyciągnęłam ją do kobiety. Przedstawiłyśmy się nawzajem, chwile pogadaliśmy i poszliśmy do gabinetu Zayna.
-I co dużo masz dokumentów?-spytałam siadając na kanapie, która tam była.
-No trochę ale szybko się uwinę.-odpowiedział czytając jakieś kartki.
-Dobra idę po kawę chcesz?-zapytałam po chwili.
-Nie dzięki.-odpowiedział, wstałam i wyszłam.
-Alice mogłabyś zrobić mi kawę?-spytałam.
-No pewnie zaczekaj.-powiedziała i po chwili wróciła z kawą dla mnie i dla siebie.
-Masz dużo pracy?-zapytałam a ona przecząco pokiwała głową.-To pogadamy sobie bo nudzi mi się tu.
-Jesteś narzeczoną Zayna?-spytała.
-Tak, bierzemy ślub za dwa tygodnie i jesteś zaproszona.-powiedziałam.-A ty masz męża?-spytałam.
-Tak męża i 2 dzieci.-powiedziała.
-Wow, to super.-powiedziałam. Siedziałyśmy i gadałyśmy aż winda się otworzyła a z niej wyszedł jakiś koleś wyglądał na jakieś 20 lat.
-Cześć Alice. Jest Zayn?-zapytał a kiedy spojrzał na mnie uśmiechnął się co odwzajemniłam.
-Cześć Liam, tak jest.-powiedziała Alice ja się nie odzywałam, ten Liam nic nie mówiąc poszedł do Zayna.
-Kto to był?-spytałam kiedy Liam wszedł do gabinetu Zayna.
-Liam to przyjaciel Zayna często tu bywa.-powiedziała. Siedziałyśmy i gadałyśmy o wszystkim i o niczym, wymieniłyśmy się numerami telefonu i umówiłyśmy się na zakupy po jej pracy.
-Zaczekaj chwilę, muszę skserować parę ważnych dokumentów..-powiedziała wstając.
-Nie, daj ja je skseruje.-powiedziałam i wstałam zabierając je Alice z rąk. Poszłam do kserokopiarki, która była obok takiej małej kuchni i skserowałam wszystko to co miałam.
-Proszę skserowałam to co chciałaś.-powiedziałam podchodząc do Alice i dając jej kartki, po chwili przyszedł do nas Zayn ze swoim przyjacielem.
-Poznajcie się. To jest Liam a to Hana.-powiedział Zayn a my podaliśmy sobie dłonie.
-Dobra ja już będę się zbierał. Cześć.-pożegnał się z Zaynem a do mnie i  do Alice się uśmiechnął. Wzięłam Zayn za rękę i poszliśmy do niego.
-Dużo masz jeszcze pracy?-spytałam.
-Nie już skończyłem, możemy iść.-powiedział uśmiechając się do mnie.
-No to super idziemy.-powiedziałam i pociągnęłam go za rękę do wyjścia.
-Cześć Alice.-pokiwałam do kobiety i weszłam do windy, a Zayn zaraz za mną. Po chwili byliśmy już w samochodzie.
-To gdzie jedziemy?-zapytał Zayn.
-Wiesz nigdzie nie chce mi się nigdzie jechać.-powiedziałam i opadłam na fotel.
-No dobra to jedziemy do domu.-powiedział. Pół godziny później byliśmy pod domem. Weszliśmy do domu a z kuchni dochodziły cudne zapachy.
-Um od razu zrobiłam się głodna.-powiedziałam a Zayn się zaśmiał.
-Ja idę się przebrać.-powiedział i poszedł na górę.
-Dam mi pani choć trochę tego dobrego jedzenia?- zapytałam siadając na krześle.
-No pewnie zaczekaj chwile.-powiedziała. Kobieta dała mi talerz z jedzeniem w tym samym momencie kiedy Zayn zszedł na dół. Jedliśmy w ciszy, ale to jedzenie było pyszne. Też chciałabym tak umieć gotować ale mogę tylko pomarzyć.
-O czym myślisz?-spytał Zayn wyrywając mnie z moich myśli.
-O tym, że to jest pyszne i o tym że też chciałabym umieć tak gotować.-powiedziałam, wstałam i poszłam do salonu na kanapę oglądając tv, ale nic w niej nie było.
-Co będziemy robić?-spytałam kiedy Zayn usiadł obok mnie.
-Nie wiem.-odpowiedział. Po chwili ciszy znów się odezwał.-Jutro jest taka impreza służbowa na którą musimy iść.-powiedział.
-No to jak mam się ubrać?-spytałam.
-W sukienkę.
-No to wiem ale jaką długą czy krótką?-spytałam.
-Jaką chcesz.-odpowiedział a ja pokiwałam głową.
-Idziesz jutro do pracy?-spytałam.
-Nie jutro mam wolne.-powiedział.
-Która jest godzina?
-Coś po 21.-powiedział a ja kiwnęłam głową.
-Gdzie mieszkają twoi rodzice?-spytałam.
-Oni mieszkają w Paryżu.-odpowiedział.
-Czyli ty jak byłeś mały mieszkałeś w Paryżu?
-Nie oni jakieś 3 lata temu tam zamieszkali parę miesięcy po tym jak się wyprowadziłem. Ojciec oddał mi firmę i razem z mamą wyjechali do Paryża. Czasem przyjeżdżają ale rzadko kiedy.-powiedział, a ja wstałam i poszłam po torebkę i znów usiadłam na kanapie. Kiedy znalazłam telefon miał tylko wiadomość od Lucy co tam u mnie i w ogóle. Więc do niej odpisałam.
-Lubisz dzieci?-spytał nagle Zayn.
-Nie przeszkadzają mi i tak lubię je a czemu pytasz?-spytałam a on wzruszył ramionami.
-A chciałabyś mieć dziecko?-spytał.
-Ale że teraz?-spytałam a on pokiwał głową na tak.-Czy ja wiem teraz chyba nie ale może kiedyś.-powiedziałam.
-A wiesz że ja chciałbym mieć dziecko?-spytał.
-No nie ale teraz już wiem.-odpowiedziałam.
-Po naszym ślubie chciałbym żebyś była w ciąży.-powiedział a mnie zamurowało.
-Ale od razu po ślubie? Po co? Dziecko nie zając nie ucieknie.-powiedziałam, lubię dzieci i w ogóle ale od razu dziecko chyba nie.
-No dobra jeszcze zobaczymy a gdzie chciałabyś pojechać w podróż poślubną?-zapytał.
-Nie wiem a ty?-spytałam.
-Ja też nie wiem byłem już w wielu miejscach.-odpowiedział.
-No to może hm… do Hiszpanii?-spytałam.
-No to nawet nie jest zły pomysł.-powiedział uśmiechając się.
-Dobra ja idę na górę. Idziesz?-spytałam.

-Tak.-odpowiedział i razem poszliśmy na górę ja ubrałam się w piżamę i poszłam do łóżka gdzie od razu zasnęłam.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna