Rozdział 5
Gdy się obudziłam Zayna już nie było. Wstałam z
łóżka i poszłam do łazienki. Wzięłam prysznic, umyłam zęby i zrobiłam lekki
makijaż. Po znalezieniu jakiś ciuchów, ubrałam je. Wzięłam telefon i napisałam
do Alice że dzisiaj nie dam rady iść na zakupy, a ona po chwili odpisała że nic
się nie stało. Zeszłam na dół do kuchni.
-Zrobi mi pani kawę?-zapytałam z uśmiechem.
-Tak, usiądź dziecko, zaraz ci zrobię.-odpowiedziała
z uśmiechem. Po chwili podała mi kawę a ja powoli ją piłam.
-Zayn prosił żebym ci powiedziała że jak wstaniesz
to masz iść do jego gabinetu..-powiedziała
po chwili ciszy a ja tylko przytaknęłam głową. Wzięłam kubek z kawą i poszłam
do Zayna.
-Coś się stało?-spytałam kiedy weszłam do gabinetu i
akurat zamykałam drzwi.
-Nie nic się nie stało, chodź.-powiedział, odsunął się
krzesłem od biurka i poklepał się po nogach. Ja podeszłam do niego i usiadłam
przodem do niego na jego udach.
-To o co chodzi?-spytałam.
-Mam coś dla ciebie. Skoro bierzemy ślub i w ogóle to
powinnaś mieć pierścionek a skoro go nie masz to go dostaniesz.-powiedział z
uśmiechem Zayn. Po chwili wyciągnął z szuflady czerwone pudełeczko i zapytał
czy za niego wyjdę, a po chwili razem się zaśmialiśmy, ja odpowiedziałam że
tak, a on włożył mi na palec piękny pierścionek.
-Podoba ci się?-spytał po chwili, oderwałam wzrok od
pierścionka na moim palcu i spojrzałam na Zayna po czym się uśmiechnęłam.
-Tak jest piękny.-odpowiedziałam i przytuliłam się do
Zayna.
-A tak właściwie to czemu tutaj siedzisz?-spytałam.
-Muszę wysłać parę ważnych dokumentów.-odpowiedział.
-Dobra to ja ci nie przeszkadzam.-powiedziałam i
wstałam. Po chwili Zayn pociągnął mnie tak że stykaliśmy się nosami i cmoknął
mnie w usta. Ja uśmiechnęłam się i wyszłam. Poszłam do sypialni uszykować sobie
ciuchy na tą imprezę. Wybrałam czarną sukienkę za uda, czarne buty, czarną,
lakierowaną kopertówkę i czarną marynarkę. Kiedy wszystko uszykowałam zeszłam
na dół pooglądać tv. Siedziałam tam chyba z dwie godziny, aż Mary zawołała mnie
na obiad. Po chwili dołączył do mnie Zayn i jedliśmy w ciszy.
-Dobra ja idę do ogrodu.-oznajmiłam wstając od
stołu.
-Pójdę z tobą.-powiedział Zayn.
-A już skończyłeś swoją pracę?-spytałam.
-Tak, chodźmy.-odpowiedział i chwycił mnie za rękę
po chwili złączając ją ze swoją. Wyszliśmy przez taras do ogrodu. Usiadłam na
trawie a Zayn obok mnie. Chwilę później Zayn poszedł do kuchni po sok. Kiedy
przyszedł podał mi szklankę a ja od razu się napiłam.
-Wiesz już nie długo będą tu biegać nasze
dzieci.-oznajmił a ja prawie wyplułam sok który akurat miałam w buzi.
-Co?-spytałam zszokowana.-To ja nie mam prawa
wyrazić swojego zdania na ten temat?-spytałam będąc na dal w szoku.
-No w końcu będziemy małżeństwem to chyba normalne
że chcę mieć dziecko.-powiedział.
-Ale ja nie chcę mieć dziecko, może kiedyś tak ale
teraz nie.-powiedziałam.
-Ale nikt nie pytał cię o zdanie.-stwierdził Zayn.
-Ale też mam prawo powiedzieć czy chcę mieć dziecko
czy nie! A ty nie będziesz o tym decydował!-krzyknęłam wstając a Zayn zaraz za
mną.
-Właśnie że będę! Ty masz mało do gadania!-Zayn też
zaczął krzyczeć. On nie ma prawa decydować za naszą dwójkę. Ja nie chcę mieć
teraz dziecka.
-Ty chyba jesteś śmieszny. Właśnie że mam dużo do
gadania?-powiedziałam.
-Nie dąsaj się, kochanie. I tak będziemy mieć
dziecko czy ci się to podoba czy nie. Po ślubie będziemy się starać o
dziecko.-powiedział spokojnie.
-Właśnie że nie będziemy mieć dziecka tylko dlatego
że ty tego chcesz. I nie będziemy się starać po ślubie o żadne
dziecko.-powiedziałam, ominęłam Zayna i weszłam do domu. Poszłam do pokoju i
zamknęłam się w nim cicho płacząc. Najpierw rodzice zmusili mnie do ślubu i
wyjechaniu a teraz on chcę mnie zmusić żeby urodziła mu dziecko no chyba śni.
Mam 19 lat i nie chcę mieć jeszcze dziecka. Jestem jeszcze młoda i nie w głowie
mi pieluchy. Wstałam z ziemi i poszłam sprawdzić która jest godzina, było coś
po 6. Poszłam do łazienki wziąć prysznic, później wysuszyłam włosy i ubrałam
ciuchy które przygotowałam wcześniej. Zrobiłam lekki makijaż i byłam gotowa,
było coś po 7 więc miałam jeszcze trochę czasu. Nie miałam co robić więc
wyciągnęłam aparat i zaczęłam oglądać zdjęcia na których byłam z Lucy. Miałam
wtedy takie beztroskie życie. Szczerze nie chciałam iść z Zaynem na ten
bankiet, ale nie miałam wyjścia. Wszystko byłoby ok gdyby nie to że on tak
strasznie upiera się ż chcę dziecko po ślubie. On jest chyba jakiś nienormalny.
Nie będzie mnie do niczego zmuszał. Schowałam aparat i zeszłam powoli na dół.
Niech ten głupek sobie poczeka.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna