Rozdział 8
Obudziłam
się, ale Zayna już nie było. Na jego poduszce leżała kartka. Napisał że musiał
wyjść i nie chciał mnie budzić bo słodko spałam i że będzie dopiero wieczorem.
Wstałam z łóżka, poszłam po jakieś ciuchy i poszłam wziąć prysznic. Ubrałam się
i poszłam napić się wody. Głowa trochę bolała mnie po wczorajszym więc wzięłam
jakieś proszki. Było coś po 12 więc wzięłam torebkę i poszłam na miasto.
Poszłam do galerii i kupiłam sobie parę ciuchów. Było coś po 14 i poszłam na
obiad. Kiedy wychodziłam z restauracji zobaczyłam po drugiej stronie Zayna z
jakąś kobietą, przytulali się do siebie, a on pocałowała go w policzek, a
później weszli do jakieś restauracji. Co za sukinsyn. Ma ważne sprawy? Ja
pierdole nawet mnie nie widział. Co za idiota. Wróciłam do domu odłożyć siatki
i poszłam usiąść na kanapę. Ciekawe kim była ta kobieta. Myślałam że Zayn jest
inny, a tu proszę niespodzianka. Nie wiem czemu ale parę łez mi poleciało po
policzkach. Przecież nie będę płakać przez tego idiotę. Otarłam łzy i
postanowiłam że zadzwonię do Zayna. Odebrał po 3 sygnałach.
-Hej
Hana. Coś się stało?-zapytał.
-Nie nic
się nie stało. Co robisz?-spytałam.
-Jestem
z klientem na obiedzie, a ty co robisz?-spytał. Co za hipokryta.
-Ja
siedzę w domu. Mogłeś zadzwonić poszlibyśmy razem na ten obiad z tym twoim
klientem.-powiedziałam.
-Na
pewno nudziłabyś się.-powiedział.
-Zapewne,
dobra ja ci nie przeszkadzam. To pa.-powiedziałam.
-Pa.-powiedział
i się rozłączył, a ja się rozpłakałam. Kłamał nie był z żadnym klientem tylko z
jakąś babą. Nudziłabyś się. No co za idiota. Mógł powiedzieć że
przeszkadzałabym mu w romantycznej randce. Siedzę już chyba tak z godzinę na
tej kanapie i płaczę. Poszłam do łazienki się ogarnąć i przebrałam się w
krótką, czarną sukienkę. Zamknęłam drzwi od mieszkania i poszłam do baru, który
był w pobliżu. Usiadłam przy barze i powoli piłam jakieś kolorowe gówno.
Okazało się ze kelner, który tu pracował to jakiś dawny kumpel Zayna. Jak
byliśmy z Zaynem na tym balu czy na czymś tam Chad też tam był i to ze swój dziewczyną.
Chad to imię tego kolegi Zayna, słabo pamiętam jego dziewczynę, ale go lepiej.
Miło spędziłam czas rozmawiając z chłopakiem, ale on musiał pracować. A ja
zostałam sama. Zawołałam barmana i powiedziałam że chcę wódkę i jeden
kieliszek. Po 10 kieliszku przestałam już liczyć. Teraz to naprawdę byłam
pijana, ale miałam to gdzieś. Cały czas przed oczami miałam obraz Zayna z tą
babą. Była jakoś około 40 więc co on w niej widział? Nie mam pojęcia. Nie
jestem piękną, ale brzydka też nie. Na pewno ładniejsza od tego babska.
-Hana
zbieraj się, odprowadzę cię do domu.-powiedział do mnie Chad.
-A co
już skończyłeś pracę?-zaczęłam bełkotać.
-Tak
chodź.-powiedział..
-To
usiądź napijemy się razem.-powiedziałam.
-Nie
Hana ty już dość wypiłaś, chodź.-powiedział.
-Zaczekaj
chwilę.-powiedziałam a on przytaknął. Wzięłam butelkę od wódki i wypiłam ją do
końca, aż zrobiła się pusta.-Możemy iść.-powiedziałam wstając.
-Zaczekaj
poszukam kluczy.-powiedziałam śmiejąc się i szukając kluczy w torebce. Droga do
domu trochę nam zajęła, co jakiś czas potykałam się o własne nogi i cały czas się
śmiałam. Nagle ktoś otworzył drzwi, był to Zayn.
-Hana?
Gdzie ty byłaś? Dzwoniłem do ciebie.-powiedział.
-Byłam
na imprezce. Zobacz kogo ci przyprowadziłam.-powiedziałam.
-Cześć
Chad. Co tu robisz?-spytał Zayn.
-Cześć
Zayn, pracuję w klubie do którego przyszła twoja dziewczyna. Skończyłem swoją
zmianę i odprowadziłem ją do domu bo byłam i jest pijana.-powiedział i spojrzał
na mnie.
-Dzięki.-powiedział
Zayn.
-Chad
chodź napijemy się czegoś. Byłeś w pracy i nie mogłeś, ale teraz możesz więc
chodź.-powiedziałam.
-Nie
dzięki Hana. Ty jesteś już dość pijana i nie powinnaś nic pić. Sorry ale muszę
lecieć.
-Nie
zostań proszęęęę.-zaczęłam go przekonywać.
-Nie
muszę już iść. Trzymaj się Hana i nie pij tyle następnym razem bo nie dojdziesz
do domu.-powiedział.-Spadam cześć Zayn.-dokończył i poszedł sobie. Zayn
pociągnął mnie za rękę, zamknął drzwi i zaprowadził mnie do salonu.
-Co ty
odpierdalasz Hana co?-zapytał zły Zayn.
-Nic
poszłam na imprezę, bo mi się nudziło. Zresztą ty nie jesteś lepszy. Odwal się ode
mnie.-powiedziałam i chciałam wstać ale Zayn popchnął mnie tak że znów
siedziałam na kanapie.
-O co ci
znowu chodzi?-zapytał, ale ja się nie odzywałam. Byłam pijana ale wszystko
kontaktowałam.
-Czemu
mnie zdradziłeś?-spytałam po kilku minutowej ciszy.
-O czym
ty gadasz?-zapytał zdezorientowany Zayn.
-Nie
udawaj, widziałam cię dzisiaj z jakąś starą babą na mieście jak się przytulaliście
i w ogóle.-powiedziałam.-A kiedy do ciebie zadzwoniłam powiedziałeś że jesteś
na spotkaniu z klientem a byłeś z jakąś starą pukwą.-dokończyłam, a on zaczął się
śmiać. No nie wierzę ja mu mówię o jego zdradzie a on się śmieje. Wstałam,
ominęłam go i poszłam do sypialni po czym trzasnęłam drzwiami. Położyłam się na
łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę. Po chwili przyszedł Zayn.
-Ej Hana
nie płacz.-powiedział odwracając mnie w swoją stronę i wycierając łzy z moich
policzków.
-Zostaw
mnie.-powiedziałam i wzięłam jego rękę z mojej twarzy.
-Proszę
cię myślisz że zdradziłbym ciebie z kimś takim?-spytał.
-Nie
wiem daj mi spokój.-powiedziałam.
-Nigdy
bym cię nie zdradził, a zwłaszcza z taką starą babę. Szedłem na spotkanie z jej
mężem a że spotkaliśmy się to poszliśmy razem a jej mąż już tam czekał. W ogóle
to zaprosili nas jutro do siebie na obiad.-powiedział.
-No
chyba śnisz nie pójdę do tego babska.-powiedziałam siadając na łóżku. Chociaż
może pójdę i pokaże tej starej kurwie że Zayn jest mój. Nie co ja w ogóle mówię.
Czyżbym się zakochała w Zaynie? Byłam o niego zazdrosna i w ogóle. Zresztą co z
tego? Będziemy już nie długo małżeństwem więc mam prawo go kochać.-Albo wiesz
co? Pójdziemy tam jutro.-powiedziałam po chwili ciszy. Po tej całej akcji
prawie całkowicie wytrzeźwiałam.
-Ok jak
chcesz.-powiedział.
-O
której tam pójdziemy?-spytałam przytulając si do Zayna, a on objął mnie ręką.
-O 13.-powiedział.
-A o
której mamy samot?-spytałam.
-O 17.-odpowiedział,
a ja pokiwałam głową. Po chwili zasnęłam.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna