Rozdział 16
5
miesięcy później
Jestem w
piątym miesiącu ciąży z Zaynem. Będziemy mieli córeczkę, Sophie. Zayn bardzo się
stara, często siedzi ze mną w domu, wychodzimy na miasto. Niedawno skończył
pokój dla naszej córeczki. Postanowiliśmy, że nie będzie miała pokoju w księżniczki,
tylko w różne misie. Ten pokój jest bardzo dziecięcy, ale nie dziewczęcy. Ma
dużo ciuszków zwłaszcza sukienek dzięki mnie. Nie żałuję, że będę mieć dziecko,
jak Zayn odejdzie, zostawi mnie przynajmniej będę miała coś co będzie mi o nim
przypominać. Kiedy moi rodzice dowiedzieli się o ciąży oczywiście od Zayna,
przyjechali do nas. Ja praktycznie się do nich nie odzywałam, miałam ich
gdzieś, ale Zayn był miły i bardzo gościnny. Zapomniałam dodać, że już widać
zaokrąglony brzuszek. Pomimo, że to 5 miesiąc nieźle widać już go widać. Sophie
nieźle daje mi popalić swoimi kopnięciami. Jak zaczął się 5 miesiąc to zaczęła
kopać teraz jest już koniec 5 miesiąca. Zayn pojechał do firmy, chciał zostać,
ale powiedziałam mu, że musi pracować, a nie cały czas siedzieć ze mną w domu.
Jest już po 7 wieczorem, a go nie ma. To bardzo dziwne, bo kiedy zostawał
dłużej uprzedzał mnie o tym, ale teraz tego nie zrobił. Bardzo się o niego
martwię i mam złe przeczucia. Minęła godzina, a on nadal nie dzwoni, jak ja do
niego dzwonię to odzywa się poczta głosowa. Jest już po 8, a ja jestem trochę
zmęczona. Usiadłam na kanapie i już prawie zasypiałam kiedy zaczął dzwonić mój
telefon. Od razu się rozbudziłam i odebrałam.
-Halo?-powiedziałam.
-Pani
Hana Malik?-spytała jakaś kobieta.
-Tak to
ja. Coś się stało?
-Pani
mąż miał wypadek leży w szpitalu. Może pani przyjechać?-spytała. Powiedziałam,
że tak, a ona podała mi adres. Ubrałam buty, wzięłam torebkę i klucze i
pojechałam do szpitala. Bardzo boję się o Zayna. Jakieś 15 minut później byłam
w szpitalu. Spytałam o Zayna, ale pielęgniarka powiedziała, żebym najpierw
porozmawiała z lekarzem. Trochę się wystraszyłam, ale poszłam do tego lekarza.
-Proszę.-powiedział
kiedy zapukałam na co weszłam.
-Dzień
dobry, jestem żoną Zayna Malika. Chciał pan żebym przyszła?-spytał
zdenerwowana.
-Tak, dzień
dobry proszę usiąść. Pani mąż miał wypadek, ma złamane 3 żebra i mocne
wstrząśnienie mózgu. No niby nic wielkiego, ale jest duże prawdopodobieństwo,
że pan Malik kiedy się obudzi nie będzie nic pamiętał.-powiedział, a mnie
zatkało.
-Ale jak
to? Zayn nie będzie nic pamiętał? Od jakiego czasu?-zadawałam lekarzowi
pytania.
-Nie będzie
pamiętał roku.-powiedział. Co?! Czyli nawet nie będzie mnie znał? To chyba
jakiś zły sen.
-Przecież
to niemożliwe.-powiedziałam płacząc.
-Przykro
mi. Pani mąż za parę godzin powinien się obudzić.-powiedział.
-Mogę do
niego iść?-spytałam, choć nie byłam pewna czy chcę do niego iść. Jeśli nie będzie
mnie pamiętał to jak ja mam się w stosunku do niego zachowywać, a jaki on będzie
w stosunku do mnie.
-Tak,
zaprowadzę panią.-powiedział wstając.
-Mam
jeszcze jedno pytanie.-powiedziałam również wstając.
-Słucham?
-Ile
zajmie mu odzyskanie pamięci?-spytałam.
-Trudno
powiedzieć, każdy organizm reaguję inaczej. Może minąć dzień, tydzień, miesiąc
albo nawet rok. Jest jeszcze opcja, że wcale nie odzyska pamięci.-powiedział.
Przecież to niemożliwe. Jeśli on nie odzyska pamięci, to co stanie się z nami?
Nie będzie pamiętał mnie, nawet nie będzie wiedział, że będziemy mieć dziecko.
To jest niemożliwe. Lekarz zaprowadził mnie do Sali Zayna, więc tam weszłam.
Usiadłam na krześle przy łóżku Zayna. On spał, a ja go obserwowałam. Chwyciłam
jego rękę i zaczęłam kreślić na niej kółka. Położyłam głowę obok naszych
splecionych dłoni i sama nie wiem kiedy zasnęłam, byłam zmęczona i bałam się tego
co będzie później. Obudziłam się, bo czułam, że Zayn ściąga moją rękę ze swojej
spojrzałam na niego, ale nie odezwałam się.
-Kim
jesteś?-spytał. Czyli jednak stracił pamięć.
-Jestem
Hana.-powiedziałam.
-A co tu
robisz?
-Nie
pamiętasz mnie?-spytałam smutna.
-Nie, a
powinienem?-spytał.
-Jestem
twoją żoną. Naprawdę mnie nie pamiętasz?
-Co?! Ja
nie mam żony. Chyba pomyliłaś salę.
-Nie mów
tak, nie pamiętasz mnie, ale mam nadzieję, że sobie mnie przypomnisz. Miałeś
wypadek i straciłeś pamięć. Nie wiem jak zachowywać się w stosunku do ciebie,
skoro mnie nie pamiętasz, nie znasz.-powiedziałam.
-Chyba
mi nie powiesz, że to dziecko też jest moje?-spytał wskazując głową na mój
brzuch.
-Czemu
tak mówisz? To twoje dziecko, które sam bardzo chciałeś.-powiedziałam głaszcząc
się po brzuchu.
-Nie
okłamuj mnie.-powiedział.
-Nie
pamiętasz? Chciałeś mieć dziecko, namawiałeś mnie na nie. Kiedy się dowiedziałeś,
że będziemy mieć córeczkę, byłeś bardzo
szczęśliwy i sam powiedziałeś, że będzie miała na imię Sophia, bo zawsze
chciałeś, żeby twoja córka miała tak na imię. Nie okłamuję cię to wszystko jest
prawdą.-powiedziałam.
-To co
mówisz jest prawdą, ale nie wiem. Musisz mnie zrozumieć, jesteś dla mnie obca,
nie znam cię, nie pamiętam. Muszę o tym wszystkim pomyśleć i poukładać to sobie
w głowię.-powiedział.
-Nie mów
tak, nie mów, że jestem dla ciebie obca. Nie możesz mnie tak ranić, twoje słowa
bardzo mnie bolą.-wszystko co mówiłam było prawdą. Nie mogłam znieść, że tak do
mnie mówił.-Pójdę do domu, a ty to wszystko przemyśl.-powiedziałam, pocałowałam
go w policzek i wyszłam. Pojechałam do domu, nie miałam siły nawet się przebrać
więc od razu położyłam się na łóżku tam gdzie zawsze śpi Zayn. Pachniało nim,
otulona jego zapachem zasnęłam.
