Rozdział 14
Rano
obudziła mnie Mary i powiedziała że muszę wstać bo za pół godziny przyjedzie ta
Ashley. Wstałam z łóżka poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w luźne ciuchy.
Poszłam zjeść śniadanie i kiedy skończyłam przyszła Ashley.
-Cześć
Hana.-powiedziała.
-Dzień
dobry.-powiedziałam. Zaczęła mnie czesać a w między czasie przyszła Lucy.
Opowiedziała mi jak było. Najpierw trochę pozwiedzali Londyn, później poszli do
kina, później na kolację i wróciła w nocy bo byli po kolacji na spacerze w
parku. Jeszcze tylko ta Ashley kończyła mnie malować, a później poprosiłam żeby
uczesała i umalowała Lucy, więc się zgodziła. Ten ślub miał być u nas w
ogrodzie. Wszystko było białe, krzesła były poustawiane, mama Zayna i moja
chodziły i wszystko i wszystkich ustawiała żeby wszystko było doskonałe. Mi się
chciało śmiać, bo widok był naprawdę zabawny. Właśnie skończyłam ubierać swoją
suknię, była piękna. Cieszyłam się, że sama ją wybrałam. Lucy też wyglądała
super. Zeszłam na dół i przez przypadek wpadłam na jakiegoś kelnera, bo byłam
tak zamyślona.
-Przepraszam.-powiedział.
-Steve?-spytałam.
-Hana?-zapytał
i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Nie wiedziałem
że wychodzisz za mąż i to akurat dziś.-powiedział.
-No tak
wyszło.-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam
muszę już iść.-powiedziałam, pożegnaliśmy się i poszłam w stronę wyjścia do
ogrodu. Najgorsze było to, że mój stary musiał mnie poprowadzić do ołtarza.
Przecież mogłabym iść sama, ale nie chciałam się dziś z nimi kłócić. Dziś będę
dla nich miła, bo nie chcę zrobić sobie wstydu na własnym ślubie. Chcę żeby ten
dzień był spokojny. Teraz stoję z Zaynem i patrzę jak niektórzy się dobrze
bawią.
-Chodź
zatańczymy.-powiedział Zayn i poszliśmy tańczyć. W ogóle wszyscy co chwile nam
gratulowali a ja miałam dość. Mało rozmawiałam z rodzicami a jak już miałam to
tylko z przymusu, bo większość ludzi na nas patrzyła. Teraz siedzę i jem sobie
ciasto, które jest pyszne, jem już chyba 4 albo 5 kawałek, no ale co nie mam co
robić. Większości ludzi stąd nie znam. W między czasie fotograf zrobiłam nam
super zdjęcia w ogrodzie. Czasem widziałam Steve, ale nie podszedł do mnie w
ogóle i nie pogadał. Był w pracy ale od razu ludzie by nie umarli jakby nie dał
im wina, szampana czy czegoś tam. Było coś po 19, a my musieliśmy iść bo
mieliśmy samolot. Poszłam się przebrać w krótszą sukienkę. Pożegnaliśmy się z
gośćmi i pojechaliśmy na lotnisko. Pół godziny później byliśmy już w samolocie.
Byłam zmęczona więc poszłam spać. Obudził mnie Zayn i powiedział że już
jesteśmy. Tak jak uzgodniliśmy pojechaliśmy do Hiszpanii na dwa tygodnie. Poszliśmy
się rozpakować i poszliśmy na spacer po plaży.
-Wiesz
co Zayn?-spytałam kiedy siedzieliśmy na plaży.
-Hm?-spytał.
-Kocham
cię.-powiedziałam a on na mnie spojrzał.
-Ja też
cię kocham, Hana.-powiedział i zaczęliśmy się całować.
-Wiesz
co jeszcze?-spytałam.
-Co?-spytał.
-Chcę
mieć dziecko.-powiedziałam a Zayn szeroko się uśmiechnął.
-To
super.-powiedział i przytulił mnie.
-Pójdziemy
już do domu?-spytałam.
-Tak,
chodź.-powiedział i poszliśmy do domu. Stanęłam w progu drzwi kuchni i
przyglądałam się Zaynowi, który pił sok. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się co
odwzajemniłam. Podeszłam do Zayna i
zarzuciłam mu ręce na szyję i zaczęłam go całować co odwzajemnił.
Przyparł mnie do blatu i zaczął całować mnie po szyi. Nie odrywając się od
siebie poszliśmy do sypialni.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna