niedziela, 22 czerwca 2014

Rozdział 14

Rano obudziła mnie Mary i powiedziała że muszę wstać bo za pół godziny przyjedzie ta Ashley. Wstałam z łóżka poszłam wziąć prysznic i ubrałam się w luźne ciuchy. Poszłam zjeść śniadanie i kiedy skończyłam przyszła Ashley.
-Cześć Hana.-powiedziała.
-Dzień dobry.-powiedziałam. Zaczęła mnie czesać a w między czasie przyszła Lucy. Opowiedziała mi jak było. Najpierw trochę pozwiedzali Londyn, później poszli do kina, później na kolację i wróciła w nocy bo byli po kolacji na spacerze w parku. Jeszcze tylko ta Ashley kończyła mnie malować, a później poprosiłam żeby uczesała i umalowała Lucy, więc się zgodziła. Ten ślub miał być u nas w ogrodzie. Wszystko było białe, krzesła były poustawiane, mama Zayna i moja chodziły i wszystko i wszystkich ustawiała żeby wszystko było doskonałe. Mi się chciało śmiać, bo widok był naprawdę zabawny. Właśnie skończyłam ubierać swoją suknię, była piękna. Cieszyłam się, że sama ją wybrałam. Lucy też wyglądała super. Zeszłam na dół i przez przypadek wpadłam na jakiegoś kelnera, bo byłam tak zamyślona.
-Przepraszam.-powiedział.
-Steve?-spytałam.
-Hana?-zapytał i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Nie wiedziałem że wychodzisz za mąż i to akurat dziś.-powiedział.
-No tak wyszło.-powiedziała z uśmiechem na twarzy.
-Przepraszam muszę już iść.-powiedziałam, pożegnaliśmy się i poszłam w stronę wyjścia do ogrodu. Najgorsze było to, że mój stary musiał mnie poprowadzić do ołtarza. Przecież mogłabym iść sama, ale nie chciałam się dziś z nimi kłócić. Dziś będę dla nich miła, bo nie chcę zrobić sobie wstydu na własnym ślubie. Chcę żeby ten dzień był spokojny. Teraz stoję z Zaynem i patrzę jak niektórzy się dobrze bawią.
-Chodź zatańczymy.-powiedział Zayn i poszliśmy tańczyć. W ogóle wszyscy co chwile nam gratulowali a ja miałam dość. Mało rozmawiałam z rodzicami a jak już miałam to tylko z przymusu, bo większość ludzi na nas patrzyła. Teraz siedzę i jem sobie ciasto, które jest pyszne, jem już chyba 4 albo 5 kawałek, no ale co nie mam co robić. Większości ludzi stąd nie znam. W między czasie fotograf zrobiłam nam super zdjęcia w ogrodzie. Czasem widziałam Steve, ale nie podszedł do mnie w ogóle i nie pogadał. Był w pracy ale od razu ludzie by nie umarli jakby nie dał im wina, szampana czy czegoś tam. Było coś po 19, a my musieliśmy iść bo mieliśmy samolot. Poszłam się przebrać w krótszą sukienkę. Pożegnaliśmy się z gośćmi i pojechaliśmy na lotnisko. Pół godziny później byliśmy już w samolocie. Byłam zmęczona więc poszłam spać. Obudził mnie Zayn i powiedział że już jesteśmy. Tak jak uzgodniliśmy pojechaliśmy do Hiszpanii na dwa tygodnie. Poszliśmy się rozpakować i poszliśmy na spacer po plaży.
-Wiesz co Zayn?-spytałam kiedy siedzieliśmy na plaży.
-Hm?-spytał.
-Kocham cię.-powiedziałam a on na mnie spojrzał.
-Ja też cię kocham, Hana.-powiedział i zaczęliśmy się całować.
-Wiesz co jeszcze?-spytałam.
-Co?-spytał.
-Chcę mieć dziecko.-powiedziałam a Zayn szeroko się uśmiechnął.
-To super.-powiedział i przytulił mnie.
-Pójdziemy już do domu?-spytałam.

-Tak, chodź.-powiedział i poszliśmy do domu. Stanęłam w progu drzwi kuchni i przyglądałam się Zaynowi, który pił sok. Kiedy mnie zobaczył uśmiechnął się co odwzajemniłam. Podeszłam do Zayna i  zarzuciłam mu ręce na szyję i zaczęłam go całować co odwzajemnił. Przyparł mnie do blatu i zaczął całować mnie po szyi. Nie odrywając się od siebie poszliśmy do sypialni.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna