Rozdział 11
Unikałam
swojej matki jak ognia. Teraz razem z Zaynem jadę na lotnisko po Lucy. Zayn
chciał jechać ze mną, ja nie chciałam się kłócić więc się zgodziłam.
-Cześć
Lucy.-powiedziałam, przytulając ją do siebie.
-Cześć.-odpowiedziała
uśmiechnięta. Przywitała się z Zaynem, a chwilę później jechaliśmy już do domu.
Lucy się ogarnęła i zeszła do mnie i do Zayna na dół. Siedzieliśmy i
oglądaliśmy tv. W pewnym momencie usłyszeliśmy dzwonek do drzwi więc Mary
poszła otworzyć. Przyszedł Liam. Przywitaliśmy się z nim i przedstawiliśmy mu
Lucy. Oni poszli do gabinetu Zayna a my siedziałyśmy w salonie. Moja matka
pojechała do rodziców Zayna i ma tam być przez jakieś 2 dni żeby wszystko było
idealne na naszym ślubie. Dla nnie to dobrze przynajmniej nie będę jej musiała
oglądać. Chwilę pogadałyśmy i postanowiłyśmy jechać na zakupy.
-Masz w
ogóle sukienkę?-spytała Lucy kiedy byłyśmy w galerii handlowej.
-Tak,
niedawno byłam z mamą Zayna na zakupach i kupiłam sobie sukienkę.-powiedziałam.
Po godzinie zakupów poszłyśmy z Lucy na kawę. Opowiedziałam jej o tym co
zrobili moi rodzice. Była w szoku i nie dziwiła mi się dlaczego się tak
zachowuję. Pochodziłyśmy jeszcze jakąś godzinę i wróciłyśmy do domu na kolację
obładowane siatkami.
-Liam?-spytałam
go kiedy jedliśmy kolację.
-Tak?-spytał.
-Mógłbyś
zabrać Lucy jutro Lucy na wycieczkę po Londynie? Byłabym ci wdzięczna. Sama bym
to zrobiła, ale nie mam zbytnio czasu. Oczywiście jeśli masz
czas.-powiedziałam.
-Ok nie
ma sprawy.-powiedział i uśmiechnął się w stronę Lucy.
-Może
jutro o 12 po ciebie przyjadę?-spytał Liam Lucy na co ona pokiwała głową że się
zgadza. Po kolacji poszliśmy do salonu pooglądać tv. Niestety Liam musiał się już
zbierać. Zayn poszedł go odprowadzić a Lucy chciała żebym poszła z nią do
ogrodu, bo chcę ze mną pogadać.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna