sobota, 12 lipca 2014

Rozdział 16

5 miesięcy później
Jestem w piątym miesiącu ciąży z Zaynem. Będziemy mieli córeczkę, Sophie. Zayn bardzo się stara, często siedzi ze mną w domu, wychodzimy na miasto. Niedawno skończył pokój dla naszej córeczki. Postanowiliśmy, że nie będzie miała pokoju w księżniczki, tylko w różne misie. Ten pokój jest bardzo dziecięcy, ale nie dziewczęcy. Ma dużo ciuszków zwłaszcza sukienek dzięki mnie. Nie żałuję, że będę mieć dziecko, jak Zayn odejdzie, zostawi mnie przynajmniej będę miała coś co będzie mi o nim przypominać. Kiedy moi rodzice dowiedzieli się o ciąży oczywiście od Zayna, przyjechali do nas. Ja praktycznie się do nich nie odzywałam, miałam ich gdzieś, ale Zayn był miły i bardzo gościnny. Zapomniałam dodać, że już widać zaokrąglony brzuszek. Pomimo, że to 5 miesiąc nieźle widać już go widać. Sophie nieźle daje mi popalić swoimi kopnięciami. Jak zaczął się 5 miesiąc to zaczęła kopać teraz jest już koniec 5 miesiąca. Zayn pojechał do firmy, chciał zostać, ale powiedziałam mu, że musi pracować, a nie cały czas siedzieć ze mną w domu. Jest już po 7 wieczorem, a go nie ma. To bardzo dziwne, bo kiedy zostawał dłużej uprzedzał mnie o tym, ale teraz tego nie zrobił. Bardzo się o niego martwię i mam złe przeczucia. Minęła godzina, a on nadal nie dzwoni, jak ja do niego dzwonię to odzywa się poczta głosowa. Jest już po 8, a ja jestem trochę zmęczona. Usiadłam na kanapie i już prawie zasypiałam kiedy zaczął dzwonić mój telefon. Od razu się rozbudziłam i odebrałam.
-Halo?-powiedziałam.
-Pani Hana Malik?-spytała jakaś kobieta.
-Tak to ja. Coś się stało?
-Pani mąż miał wypadek leży w szpitalu. Może pani przyjechać?-spytała. Powiedziałam, że tak, a ona podała mi adres. Ubrałam buty, wzięłam torebkę i klucze i pojechałam do szpitala. Bardzo boję się o Zayna. Jakieś 15 minut później byłam w szpitalu. Spytałam o Zayna, ale pielęgniarka powiedziała, żebym najpierw porozmawiała z lekarzem. Trochę się wystraszyłam, ale poszłam do tego lekarza.
-Proszę.-powiedział kiedy zapukałam na co weszłam.
-Dzień dobry, jestem żoną Zayna Malika. Chciał pan żebym przyszła?-spytał zdenerwowana.
-Tak, dzień dobry proszę usiąść. Pani mąż miał wypadek, ma złamane 3 żebra i mocne wstrząśnienie mózgu. No niby nic wielkiego, ale jest duże prawdopodobieństwo, że pan Malik kiedy się obudzi nie będzie nic pamiętał.-powiedział, a mnie zatkało.
-Ale jak to? Zayn nie będzie nic pamiętał? Od jakiego czasu?-zadawałam lekarzowi pytania.
-Nie będzie pamiętał roku.-powiedział. Co?! Czyli nawet nie będzie mnie znał? To chyba jakiś zły sen.
-Przecież to niemożliwe.-powiedziałam płacząc.
-Przykro mi. Pani mąż za parę godzin powinien się obudzić.-powiedział.
-Mogę do niego iść?-spytałam, choć nie byłam pewna czy chcę do niego iść. Jeśli nie będzie mnie pamiętał to jak ja mam się w stosunku do niego zachowywać, a jaki on będzie w stosunku do mnie.
-Tak, zaprowadzę panią.-powiedział wstając.
-Mam jeszcze jedno pytanie.-powiedziałam również wstając.
-Słucham?
-Ile zajmie mu odzyskanie pamięci?-spytałam.
-Trudno powiedzieć, każdy organizm reaguję inaczej. Może minąć dzień, tydzień, miesiąc albo nawet rok. Jest jeszcze opcja, że wcale nie odzyska pamięci.-powiedział. Przecież to niemożliwe. Jeśli on nie odzyska pamięci, to co stanie się z nami? Nie będzie pamiętał mnie, nawet nie będzie wiedział, że będziemy mieć dziecko. To jest niemożliwe. Lekarz zaprowadził mnie do Sali Zayna, więc tam weszłam. Usiadłam na krześle przy łóżku Zayna. On spał, a ja go obserwowałam. Chwyciłam jego rękę i zaczęłam kreślić na niej kółka. Położyłam głowę obok naszych splecionych dłoni i sama nie wiem kiedy zasnęłam, byłam zmęczona i bałam się tego co będzie później. Obudziłam się, bo czułam, że Zayn ściąga moją rękę ze swojej spojrzałam na niego, ale nie odezwałam się.
-Kim jesteś?-spytał. Czyli jednak stracił pamięć.
-Jestem Hana.-powiedziałam.
-A co tu robisz?
-Nie pamiętasz mnie?-spytałam smutna.
-Nie, a powinienem?-spytał.
-Jestem twoją żoną. Naprawdę mnie nie pamiętasz?
-Co?! Ja nie mam żony. Chyba pomyliłaś salę.
-Nie mów tak, nie pamiętasz mnie, ale mam nadzieję, że sobie mnie przypomnisz. Miałeś wypadek i straciłeś pamięć. Nie wiem jak zachowywać się w stosunku do ciebie, skoro mnie nie pamiętasz, nie znasz.-powiedziałam.
-Chyba mi nie powiesz, że to dziecko też jest moje?-spytał wskazując głową na mój brzuch.
-Czemu tak mówisz? To twoje dziecko, które sam bardzo chciałeś.-powiedziałam głaszcząc się po brzuchu.
-Nie okłamuj mnie.-powiedział.
-Nie pamiętasz? Chciałeś mieć dziecko, namawiałeś mnie na nie. Kiedy się dowiedziałeś, że będziemy mieć córeczkę, byłeś bardzo  szczęśliwy i sam powiedziałeś, że będzie miała na imię Sophia, bo zawsze chciałeś, żeby twoja córka miała tak na imię. Nie okłamuję cię to wszystko jest prawdą.-powiedziałam.
-To co mówisz jest prawdą, ale nie wiem. Musisz mnie zrozumieć, jesteś dla mnie obca, nie znam cię, nie pamiętam. Muszę o tym wszystkim pomyśleć i poukładać to sobie w głowię.-powiedział.

-Nie mów tak, nie mów, że jestem dla ciebie obca. Nie możesz mnie tak ranić, twoje słowa bardzo mnie bolą.-wszystko co mówiłam było prawdą. Nie mogłam znieść, że tak do mnie mówił.-Pójdę do domu, a ty to wszystko przemyśl.-powiedziałam, pocałowałam go w policzek i wyszłam. Pojechałam do domu, nie miałam siły nawet się przebrać więc od razu położyłam się na łóżku tam gdzie zawsze śpi Zayn. Pachniało nim, otulona jego zapachem zasnęłam.

Komentarze (0):

Prześlij komentarz

Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]

<< Strona główna