Rozdział 13
Kiedy
zeszłam rano do kuchni Mary powiedziała że Zayn wyszedł wcześnie z domu do
pracy. Wzięłam sok i poszłam zobaczyć co robi Lucy. Zapukałam a ona powiedziała
ze mogę wejść.
-Hana
pomóż mi. Co ja mam ubrać?-spytała.
-Nie
wiem na pewno nic eleganckiego.-powiedziałam siadając na jej łóżku.
-Czemu
niby?-spytała patrząc na mnie.
-Bo nie
może wiedzieć że ci zależy.-powiedziałam.
-Masz
rację. Jak dobrze że cię mam.-powiedziała.
-No
właśnie. Poczekaj wybiorę ci coś.-powiedziałam wstając i podchodząc do szafy z
jej ubraniami.-Nie mam lepszy pomysł chodź do mnie w Madrycie kupiłam fajne
ciuchy. Chodź wybierzesz coś sobie.-powiedziałam i pociągnęłam ją do siebie.
-Wow,
fajny macie pokój.-powiedziała Lucy kiedy weszła.
-Tak,
ale teraz chodź.-powiedziałam i pociągnęłam ją do garderoby.
-Jeju
ile ty masz tych ciuchów.-powiedziała wchodząc za mną do garderoby.
-Tak
większość tych rzeczy jest moja.-powiedziałam.
-Wybierz
sobie parę rzeczy a ja ci powiem który ciuch jest najlepszy.-powiedziałam a
Lucy zaczęła szukać. Wybrała tylko jedną sukienkę, była bardzo ładna. Piękna,
ale nie wyglądała na elegancką. Dziś było ciepło więc to nawet lepiej. Wzięłam jeszcze
jedną parę moich litów i poszła się ubrać do siebie. 15 minut później wróciła.
Wyglądała super.
-Dobra
chodź zrobię ci jeszcze makijaż.-powiedziałam i poszłyśmy do mojej łazienki.
Pomalowałam ją tylko trochę chodź bardzo ładnie. Efekt końcowy był cudny.
Zeszłyśmy na dół na śniadanie tak wiem o 11 ale co z tego. Zadzwonił dzwonek więc Mary poszła otworzyć,
to był Liam przyszedł się przywitać, ale nie chciał śniadania.
-No weź
Liam, zostań chociaż na kawie.-powiedziałam.
-No
dobra kawę mogę sobie wypić.-powiedział i usiadł. Mary przyszła i dała mu kawę.
Siedzieliśmy i gadaliśmy z jakieś 10 minut, aż przyszła Mary i powiedziała że
dzwoni mama Zayna.
-Tak?-spytałam.
-Cześć
Hana.-powiedziała.
-Dzień
dobry. Coś się stało?-spytałam.
-Nie,
nie. Mogłabyś pojechać do fryzjerki i kosmetyczki i omówić jak chcesz wyglądać?
Byłabym ci wdzięczna.-powiedziała.
-Jasne
nie ma sprawy, a o której?-spytałam.
-O
14.-powiedziała i podała mi adres, pożegnałam się z nią, a później z Lucy i
Liamem i poszłam się ubrać. Później wzięłam jakieś auto Zayna i pojechałam tam
gdzie kazała mi mama Zayna.
-Dzień
dobry.-powiedziałam wchodząc do budynku.
-Dzień
dobry.-powiedziała jakaś kobieta wyglądała na 30 lat. Zaprowadziła mnie na
kanapę i chciała zrobić kawę ale ja nie chciałam. Podała jakieś katalogi i
powiedziała żebym sobie coś wybrała. Jeśli miałabym swoje wymagania mogłabym
sobie coś wymyślić i ona by mi to zrobiła. Wybrałam sobie że będę mieć
rozpuszczone, lokowane włosy, ale trochę pospinane. Wyglądało to fajnie.
Później dała mi jakiś katalog i miałam sobie wybrać makijaż. Wybrałam sobie
lekki makijaż, bo nie chciałam mieć żadnej tapety na twarzy. Miałam czas bo
szybko się uwinęłam, więc postanowiłam że zrobię sobie paznokcie. Kiedy
kosmetyczka skończyła zapłaciłam jej i poszłam do domu. Z tą kobietą umówiłam się
że ona przyjedzie do mnie do domu i po sprawie. Kiedy wchodziłam do domu
zadzwonił mój telefon. Dzwoniła mama Zayna.
-Hej
Hana. Byłaś u Ashley?-spytała.
-Tak
byłam.-powiedziałam.
-I co
wybrałaś coś sobie?-spytała.
-Tak,
wybrałam i nie muszę się martwić.-powiedziałam.
-No to
super.-powiedziała.-Chcesz jechać ze mną i z twoją mamą do końca wybrać
jedzenie?-spytała.
-Nie,
zdam się na pani intuicję i w ogóle.-powiedziałam.
-No
dobrze jak chcesz. To do jutra.-powiedziała.
-Tak do
jutra. Do widzenia.-powiedziałam i się rozłączyłam. Fajnie że ktoś mi
organizuję ślub przynajmniej nie mam czym się przejmować. Kolejne pół dnia
siedziałam na kanapie i oglądałam tv. Ciekawe czy Zayn nadal chcę to dziecko po
ślubie. Może fajnie byłoby mieć dziecko. Nie nudziłabym się i w ogóle. Powinnam
się cieszyć że Zayn chcę dziecko. W końcu biorę ślub więc mam prawo mieć
dziecko z mężem. Tylko czy kiedy będziemy mieć dziecko Zayn się mną nie znudzi
i nie poszuka sobie jakieś dziwki na boku? Nie mogę być tego pewna. Co jak będzie
mnie zdradzał po nocach z jakimiś dziwkami z burdelów? Dobra lepiej nie będę o
tym myśleć.-Cześć Hana.-powiedział Zayn i dał mi buziaka w policzek.
-Cześć.-powiedziałam.
-Gdzie
Lucy?-spytał.
-Jeszcze
jest na mieście z Liamem.-powiedziałam. Zjedliśmy kolację, pooglądaliśmy trochę
tv i poszliśmy spać. Jutro będzie bardzo długi dzień.

Komentarze (0):
Prześlij komentarz
Subskrybuj Komentarze do posta [Atom]
<< Strona główna