Obudziłam
się i pierwsze co zobaczyłam po otworzeniu oczów to Zayna, który miał słodką
minę jak dziecko. Wstałam z łóżka i poszłam do łazienki wziąć prysznic, kiedy
skończyłam owinęłam się ręcznikiem i zaczęłam suszyć sobie włosy. Gdy włosy
były suche szybko je uczesałam i poszłam po jakieś ciuchy. Ubrałam bluzkę na
ramiączkach, shorty z wysokim stanem i szare trampki. Kiedy wróciłam do
sypialni Zayna nie było. Pewnie szykuje się do pracy. Zeszłam na dół do kuchni
gdzie spotkałam tą panią nadal nie wiem jak ma na imię.
-Co pani
życzy sobie na śniadanie?-zapytała mnie gdy weszłam do kuchni.
-Nic,
albo szklankę soku.-powiedziałam z uśmiechem.-Tak właściwie chciałam panią przeprosić
za swoje wczorajsze zachowanie, nie byłam zbyt miła. Przepraszam.-powiedziałam
kiedy podała min szklankę soku.
-Oj nic się
nie stało dziecko.-powiedziała ale po chwili przyłożyła rękę do ust a ja się zaśmiałam.-Przepraszam
nie powinnam tak mówić do pani.-szybko powiedziała. Może lepiej żeby mówiła mi
po imieniu a nie ciągle pani i pani.
-Nic się
nie stało. Poza tym niech mówi mi pani po imieniu jest pani starsza i w ogóle.-powiedziałam z uśmiechem.
-No
dobrze.-powiedziała i też się uśmiechnęła.
-Długo
pani tu pracuję?-spytałam po chwili jedząc przy okazji jabłko. No co leżało to
sobie wzięłam.
-Tak
bardzo to znaczy najpierw pracowałam w domu rodziców Zayna i byłam jego niańka
ale również sprzątałam i gotowałam a później Zayn prosił mnie żebym tutaj pracowała
i czasem dotrzymywała mu towarzystwa.-mówiła a ja kiwałam głową. Zayn jest
bardzo związany z tą kobietą. Ja też byłam ze swoją niańką kochałam ją jak
własną matkę.
-Ma pani
dzieci?-zapytałam z ciekawości.
-Nie nie
mam ale mam męża, który też tu pracuję.-powiedziała.
-Ale
wczoraj mówiła pani że tylko pani tu pracuję.-powiedziałam.
-Tak bo
ja jestem tu codziennie a mój mąż przychodzi dwa trzy razy w tygodniu. Pracuję
jako ogrodnik dlatego.
-A no to
już rozumiem.-powiedziałam.
-A co
byś chciała na obiad dziecko?-spytała.
-Nie
wiem chyba nic zjem na mieście bo idę na zakupy.-powiedziałam.
-Jesteś
taka jak Zayn.-powiedziała kręcąc głową.
-Dlaczego?-spytałam.
-Bo on
też zawsze się wykręca i rzadko kiedy je w domu obiad.-powiedziała.
-To
teraz to zmieni.-powiedziałam.
-Co
zmienię hm?-powiedział Zayn dając mi przy okazji buziaka w policzek.
-No
chyba będziesz jadł obiad w domu nie?-zapytałam odwracając się do niego
przodem.
-No będę
się starał.-powiedział z uśmiechem.-Zrobisz mi tosty Mary?-zapytał Zayn robiąc
jakąś śmieszną minę.
-Tak
zaraz ci zrobię Zayn.-powiedziała i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.
-Nie ja
dziękuje nie jestem głodna.-powiedziałam.
-A co
już jadłaś śniadanie?-zapytał Zayn.
-Tak
zjadłam.-powiedziałam.
-Czemu
kłamiesz?-spytał.
-Nie
kłamię, jadłam jabłko i piłam sok.-powiedziałam a on pokiwał głową. Po chwili
Zayn jadł już swoje śniadanie, Mary poszła sprzątać dom, a ja tym razem jadłam
pomarańcze.
-Jedziesz
do pracy?-spytałam a on przytaknął.-Na długo?-znów zadałam pytanie.
-Nie
wiem to zależy ile będę miał spotkań i ile dokumentów do przejrzenia i
podpisania.-powiedział.
-Mogę
jechać z tobą?-spytałam.
-Po co?
Będziesz się nudzić.-powiedział.
-Nie,
nie będę tam nie a tu pewnie tak.-powiedziałam.
-Nie
wiem.-powiedział.
-Oj no
proszę, będę ci pomagać.-powiedziałam siadając Zaynowi na kolanach.
-No ok,
zbieraj się.-powiedział śmiejąc się ze mnie.
-Zaczekaj
chwile.-powiedziałam i poszłam na górę. Wzięłam czarną torebkę włożyłam telefon,
portfel, kosmetyki i takie różne bzdety nie wiem po co i wzięłam aparat, bo będę
zwiedzać miasto. Zeszłam na dół a Zayn już czekał.
-Może
jechać.-powiedziałam z uśmiechem. Wyszliśmy z domu i wsiedliśmy do auta, tak w
ogóle dużo ma tych samochodów.
-Masz
fajne auta.-powiedziałam kiedy już jechaliśmy.
-No
wiem, a ty umiesz oprowadzić?-zapytał.
-Ja? No
pewnie i to nawet po pijaku.-powiedziałam i zaśmiałam się bo to śmiesznie
wyszło.
-Jak
będziesz chciała to pojedziemy do mojego kumpla i wybierzesz sobie jakieś auto.-powiedział
a ja się tylko uśmiechnęłam w jego stronę.
-O której
zazwyczaj kończysz pracę?-zapytałam.
-Wiesz
kończę kiedy chcę bo jestem szefem ale zazwyczaj do 16.-powiedział a ja tylko
pokiwałam głową.
-Mogłeś
wziąć sobie dzisiaj wolne.-powiedziałam na głos.
-Czemu?-zapytał.
-Poszlibyśmy
na miasto, pozwiedzać i w ogóle.-powiedziałam.-Ale i tak nawet jak nie będziesz
mógł to pójdę sama, wzięłam nawet aparat.-powiedziałam.
-No
skoro tak bardzo chcesz to pójdziemy pozwiedzać miasto.-powiedział parkując
auta na parkingu jego firmy. Strasznie duży ten budynek. Nie czekając na nic
wysiadłam z auta i czekałam na Zayna. Po chwili złączył nasze dłonie i
poszliśmy w stronę wejścia. Wszyscy się na nas patrzyli ale ja miałam to
gdzieś. Weszliśmy do windy, która po chwili była już na samej górze. Wyszliśmy
z niej i podeszliśmy do biurka jego sekretarki. Wyglądała na 35 lat.
-Hej
Alice.-powiedział Zayn a kobieta od razu wstała kiedy mnie zobaczyła.
-Dzień
dobry.-powiedziała z uśmiechem patrząc na mnie, puściłam rękę Zayna i
wyciągnęłam ją do kobiety. Przedstawiłyśmy się nawzajem, chwile pogadaliśmy i
poszliśmy do gabinetu Zayna.
-I co
dużo masz dokumentów?-spytałam siadając na kanapie, która tam była.
-No
trochę ale szybko się uwinę.-odpowiedział czytając jakieś kartki.
-Dobra
idę po kawę chcesz?-zapytałam po chwili.
-Nie
dzięki.-odpowiedział, wstałam i wyszłam.
-Alice
mogłabyś zrobić mi kawę?-spytałam.
-No
pewnie zaczekaj.-powiedziała i po chwili wróciła z kawą dla mnie i dla siebie.
-Masz
dużo pracy?-zapytałam a ona przecząco pokiwała głową.-To pogadamy sobie bo
nudzi mi się tu.
-Jesteś
narzeczoną Zayna?-spytała.
-Tak,
bierzemy ślub za dwa tygodnie i jesteś zaproszona.-powiedziałam.-A ty masz
męża?-spytałam.
-Tak
męża i 2 dzieci.-powiedziała.
-Wow, to
super.-powiedziałam. Siedziałyśmy i gadałyśmy aż winda się otworzyła a z niej
wyszedł jakiś koleś wyglądał na jakieś 20 lat.
-Cześć
Alice. Jest Zayn?-zapytał a kiedy spojrzał na mnie uśmiechnął się co
odwzajemniłam.
-Cześć
Liam, tak jest.-powiedziała Alice ja się nie odzywałam, ten Liam nic nie mówiąc
poszedł do Zayna.
-Kto to
był?-spytałam kiedy Liam wszedł do gabinetu Zayna.
-Liam to
przyjaciel Zayna często tu bywa.-powiedziała. Siedziałyśmy i gadałyśmy o
wszystkim i o niczym, wymieniłyśmy się numerami telefonu i umówiłyśmy się na
zakupy po jej pracy.
-Zaczekaj
chwilę, muszę skserować parę ważnych dokumentów..-powiedziała wstając.
-Nie,
daj ja je skseruje.-powiedziałam i wstałam zabierając je Alice z rąk. Poszłam
do kserokopiarki, która była obok takiej małej kuchni i skserowałam wszystko to
co miałam.
-Proszę
skserowałam to co chciałaś.-powiedziałam podchodząc do Alice i dając jej
kartki, po chwili przyszedł do nas Zayn ze swoim przyjacielem.
-Poznajcie
się. To jest Liam a to Hana.-powiedział Zayn a my podaliśmy sobie dłonie.
-Dobra
ja już będę się zbierał. Cześć.-pożegnał się z Zaynem a do mnie i do Alice się uśmiechnął. Wzięłam Zayn za rękę
i poszliśmy do niego.
-Dużo
masz jeszcze pracy?-spytałam.
-Nie już
skończyłem, możemy iść.-powiedział uśmiechając się do mnie.
-No to
super idziemy.-powiedziałam i pociągnęłam go za rękę do wyjścia.
-Cześć
Alice.-pokiwałam do kobiety i weszłam do windy, a Zayn zaraz za mną. Po chwili
byliśmy już w samochodzie.
-To
gdzie jedziemy?-zapytał Zayn.
-Wiesz
nigdzie nie chce mi się nigdzie jechać.-powiedziałam i opadłam na fotel.
-No
dobra to jedziemy do domu.-powiedział. Pół godziny później byliśmy pod domem.
Weszliśmy do domu a z kuchni dochodziły cudne zapachy.
-Um od
razu zrobiłam się głodna.-powiedziałam a Zayn się zaśmiał.
-Ja idę się
przebrać.-powiedział i poszedł na górę.
-Dam mi
pani choć trochę tego dobrego jedzenia?- zapytałam siadając na krześle.
-No
pewnie zaczekaj chwile.-powiedziała. Kobieta dała mi talerz z jedzeniem w tym
samym momencie kiedy Zayn zszedł na dół. Jedliśmy w ciszy, ale to jedzenie było
pyszne. Też chciałabym tak umieć gotować ale mogę tylko pomarzyć.
-O czym myślisz?-spytał
Zayn wyrywając mnie z moich myśli.
-O tym,
że to jest pyszne i o tym że też chciałabym umieć tak gotować.-powiedziałam,
wstałam i poszłam do salonu na kanapę oglądając tv, ale nic w niej nie było.
-Co
będziemy robić?-spytałam kiedy Zayn usiadł obok mnie.
-Nie
wiem.-odpowiedział. Po chwili ciszy znów się odezwał.-Jutro jest taka impreza
służbowa na którą musimy iść.-powiedział.
-No to
jak mam się ubrać?-spytałam.
-W
sukienkę.
-No to
wiem ale jaką długą czy krótką?-spytałam.
-Jaką
chcesz.-odpowiedział a ja pokiwałam głową.
-Idziesz
jutro do pracy?-spytałam.
-Nie
jutro mam wolne.-powiedział.
-Która
jest godzina?
-Coś po
21.-powiedział a ja kiwnęłam głową.
-Gdzie
mieszkają twoi rodzice?-spytałam.
-Oni
mieszkają w Paryżu.-odpowiedział.
-Czyli
ty jak byłeś mały mieszkałeś w Paryżu?
-Nie oni
jakieś 3 lata temu tam zamieszkali parę miesięcy po tym jak się wyprowadziłem.
Ojciec oddał mi firmę i razem z mamą wyjechali do Paryża. Czasem przyjeżdżają ale
rzadko kiedy.-powiedział, a ja wstałam i poszłam po torebkę i znów usiadłam na
kanapie. Kiedy znalazłam telefon miał tylko wiadomość od Lucy co tam u mnie i w
ogóle. Więc do niej odpisałam.
-Lubisz
dzieci?-spytał nagle Zayn.
-Nie
przeszkadzają mi i tak lubię je a czemu pytasz?-spytałam a on wzruszył ramionami.
-A
chciałabyś mieć dziecko?-spytał.
-Ale że
teraz?-spytałam a on pokiwał głową na tak.-Czy ja wiem teraz chyba nie ale może
kiedyś.-powiedziałam.
-A wiesz
że ja chciałbym mieć dziecko?-spytał.
-No nie
ale teraz już wiem.-odpowiedziałam.
-Po
naszym ślubie chciałbym żebyś była w ciąży.-powiedział a mnie zamurowało.
-Ale od
razu po ślubie? Po co? Dziecko nie zając nie ucieknie.-powiedziałam, lubię dzieci
i w ogóle ale od razu dziecko chyba nie.
-No
dobra jeszcze zobaczymy a gdzie chciałabyś pojechać w podróż poślubną?-zapytał.
-Nie
wiem a ty?-spytałam.
-Ja też
nie wiem byłem już w wielu miejscach.-odpowiedział.
-No to
może hm… do Hiszpanii?-spytałam.
-No to
nawet nie jest zły pomysł.-powiedział uśmiechając się.
-Dobra
ja idę na górę. Idziesz?-spytałam.
-Tak.-odpowiedział
i razem poszliśmy na górę ja ubrałam się w piżamę i poszłam do łóżka gdzie od
razu zasnęłam.